wtorek, 20 sierpnia 2013

XIII

***
-Tak się o ciebie bała- do Lucy nadal nie docierało to, że Niall się wybudził. Chłopak jedynie uśmiechną się lekko i zamkną oczy ze zmęczenia. Brunetka jeszcze przez chwilę mu potowarzyszyła i opuściła salę z nadzieję, że porozmawia z chłopakami.
-Coś mówił?- zapytał nagle Harry gdy dziewczyna zamykała drzwi.
-Nie jest jeszcze za słaby.- powolnym krokiem zbliżała się do przyjaciół zaplatając ręce na klatce piersiowej.
-Am Lucy?- zapytał niepewnie Louis
-Tak?- brunetka ocknęła się z rozmyśleń. Chłopak nie umiał obrać w słowa to co chciał powiedzieć.
-Lou chciał powiedzieć, że mamy oczy. I widzimy.- inicjatywę przeją Liam.
-Więc co widzicie?- spytała z żartem Hale.
-Że to co jest między tobą a Niallem to nie przyjaźń. To przeradza się w coś więcej.- z niewiadomych przyczyn Harry zaczął szeptać.
-Co? Czemu wam to przyszło do głowy? Przecież jestem  z Zaynem. To jego kocham!- reakcja Lucy była oczywista.
-Ale pomyśl gdyby Zayna nie było..-zaczął Harry
-Nawet tak nie mów jest i zawsze będzie.- wtrąciła się dziewczyna i spojrzała na blondyna.

***

Radiowóz policyjny zatrzymał się przed domostwem państwa Malików. Funkcjonariusz rytmicznie zapukał o drewniane drzwi które otworzyła mu zadowolona kobieta.
-Czy pani to Trisha Malik?- zapytał z poważną miną.
-Tak. Coś się stało?- jej mina diametralnie się zmieniła
-Niestety.- komisarz mimowolnie wlepił wzrok w posadzkę.- Pani syn miał wypadek. Samochód prowadziła nie jaka Amber Hope. Niestety pani syn zginą nie miał szans na przeżycie. Musi pani pojechać z nami zidentyfikować zwłoki.
-Na te słowa Trisha wpadła w niepohamowany płacz.
-To niemożliwe musieliście się pomyli- nie dopuszczała do siebie tej myśli. Powoli obsunęła się po ścianie i zaczęła szlochać.
-Pani Trisho musimy jechać- policjant pomógł wstać kobiecie i razem ruszyli do auta.

***

Czwórka przyjaciół siedziała przy łóżku blondyna czekając na jego jakikolwiek ruch.
-Kiedy on się wybudzi?- dopytywał Louis.- mam mu tyle do opowiedzenia.- dodał
-Spokojnie on jest teraz wykończony - wtrąciła się Lucy.
-Oby nie zapadł w kolejną śpiączkę- tym razem głos zabrał Harry
-Nawet tak nie mów- wtrącił Liam. Nagle po dłuższej ciszy Horan zaczął się budzić po parunastu sekundach otworzył oczy a na jego ustach znalazł się uśmiech.
-Nic ci nie jest? Kto cię potrącił? Jakie to uczcie?- na dzień dobry chłopak został zasypany pytaniami.
-Ej chłopaki nie tak od razu- Lucy jak zwykle próbowała ich uspokoić.
-Możecie nas zostawić samych?- spytał nagle Niall. Chłopcy nie nie mówiąc momentalnie wyszli z sali a brunetka chwyciła rękę blondyna.
-Co się stało?
-Chcę dokończyć nasz ostatnią rozmowę- zaczął
-Niall ale na prawdę nie musisz. Wiem że do Ash.- Hale jak najdłużej chciała aby chłopak zaznał spokoju.
-Ale chcę. Nie wiesz wszystkiego. I tylko proszę nie przerywaj mi- z trudem wykrztusił Horan. Dziewczyna jedynie przytaknęła głową i mocniej uścisnęła rękę chłopaka.
-Więc zacznę od początku.

-O co chodzi?-zapytał blondyn
-Mam dla was robotę- powiedział zadowolony Simpson 
-Nie jesteśmy zainteresowani- stwierdził Louis
-Zapłacę!-
-A to co innego- powiedział uśmiechając się cwaniacko Liam
-Więc do rzeczy!- oburzył się Naill
-Chodzi o Zayna. Zayna Malika.
-Robi się ciekawie- mówiąc to Louis zaczął drapać się po brodzie
-A może tak przejdziemy do konkretów?-zapytał zniecierpliwiony blondyn 
-Konkretów? Na bieżąco będziecie informowani co macie wykonać i pamiętajcie cena nie gra roli.
-I to mi się podoba- Wykrzykną Liam zacierając ręce
-A i jeszcze jedno to ma pozostać tylko między nami. Zrozumiano?
-Jasne -od powiedział farbowany 

-Tak to się zaczęło ale szefem była Ashley Benson. Pamiętam jakby to było wczoraj. Benson kazała Harremu upić Zayna.

-Stary masz jeszcze jeden- nalegał loczek 
-Nie dam rady- bełkotał ledwo przytomny Mulat.
-Ostatni-namawiał nadal Harry podsuwając kieliszek. Malik z oporem połkną alkohol.
***
-Chłopaki macie go on jest ciężki - wydusił Styles podchodząc do trójki chłopaków 
-Nie było komplikacji?- spytał się Liam
-Nie, wszystko poszło gładko.- odpowiedział masując kark.

-Nie byłem z tego zadowolony chciałem się z tego wycofać. Po całej imprezie zebranie było w lesie.

-No świetnie się spisaliście- powiedział Simpson. Wręczył każdemu z nas plik z banknotami i dodał- Miała to zrobić Ash ale musiała zgrywać dobrą przyjaciółkę.

-Potem na dobre odszedłem.

-Co tu się dzieje?- zapytał Liam wchodząc do szopy.
-Nic!- krzykną pobijany Niall- Odchodzę. Tkwijcie w tym bagnie, ale beze mnie- mówiąc to blondyn wstał z podłogi i kierował się do wyjścia.
-Tak uciekaj, tchórzu! Ona Cię i tak nie pokocha!- wykrzyczał Tomlinson ocierając kapiącą krew z nosa.
Na te słowa blondyn się zatrzymał, zacisną pięść i z całej siły uderzył bruneta. Podszedł do zwijającego się z bólu ciała, ukucną i wyszeptał.
-Nie bądź tego taki pewien.- po tych słowach opuścił szopę

-Myślałem, że to wszystko się już skończyło ale się myliłem.

-To niemożliwe. Ale jak to? Kto to mógł zrobi?- w oczach Nialla pojawiły się pierwsze łzy.
-Spokojnie na pewno to można jakoś wytłumaczyć- brunetka delikatnie głaskała ramię blondyna.
-Jesteś śmieszna Lucy- zwróciła się do dziewczyny.


-Choc stąd- nastolatkowie nie mogli znieś drwin ze strony innych uczniów.

-To było coś okropnego. Myślałem, że po tym wszystkim Ash i Cody odpuszczą ale się myliłem. Później Ash pozbyła się Harrego bo był dla niej już niepotrzebny. Wrobiła Stylesa i sfałszowała wyniki aby Simpson był przewodniczącym. 

Harry Styles!
W związku z pana nieobecnością w szkole, przesyłam list z informacją o zwolnieniu pana ze stanowiska przewodniczącego szkoły z powodu ostatnich wydarzeń. Dotarły do nas pewne dowody obciążające Pana. Zapraszam w najbliższym czasie ucznia do wykonania odpowiednich formalności. 

Z poważniem 


Dyrektor szkoły.
-Gdy chciałem ci powiedzieć prawdę zastraszyli mnie.

Na zegarze wybiła godzina 21:00 ekran komputera zaświecił się. Niall powoli podszedł do biurka i klikną napis" Otwórz wiadomość"



"Jeśli piśniesz coś dla Hale twoja siostrzyczka zapłaci za to. Chyba nie chcesz aby przypadkiem coś jej się stało?"

-A potem był wypadek i obudziłem się tutaj.
-Co za suka a ja się z nią przyjaźniłam- na twarzy Lucy zagościła złość.

***

Trisha niepewnie weszła do kostnicy. Była cała roztrzęsiona.
-Gotowa?- zapytał pracownik. Kobieta jedynie ciężko przełknęła ślinę i skinęła głową. Mężczyzna powoli odsłonił białe prześcieradło. Blondynka zalała się łzami na widok który ujrzała. Opadła bezwładnie na ziemię.
-Dlaczego on- krzyknęła

***

-Wiem, że Ash wplątała wiele osób w intrygę jedną z nich była Amber Hope.
-Co? Słucham?- ta wiadomość zaskoczyła Lucy.
-Znasz ją?- zdziwił się Niall
-Tak. Znaczy nie. Yyy to była dziewczyna Zayna. Przyjechała w interesach a teraz wyjechała razem z Zaynem.
-Dlaczego?- spytał zszokowany Horan
-to był pomysł chłopaków. Mówili, że jak wyjedzie to Ash się odczepi bo nie będzie ze mną Zayn. A Amber zaoferowała mu podwuzkę. - wytłumaczyła mu Lucy.
-Dzwoń do niego natychmiast ona jest nieobliczalna.- Nawet nie chcę wiedzieć do  czego jest zdolna.- na te słowa brunetka szybko wyjęła telefon i zaczęła dzwonić do chłopaka niestety telefon milczał.
-Co teraz?- spytała ze strachem
-Jedź do jego matki, może ona coś wie.- w tej sytuacji  tylko Niall zachowywał zimną krew.
-Dzięki nie wiem  co bym bez ciebie zrobiła.- dziewczyna natychmiast wstała i ruszyła w stronę drzwi. Nagle jej telefon zadzwonił
- to pani Trisha- na twarzy dziewczyny pojawiła się nadzieja.- Halo?- powiedziała radośnie  spoglądając na Horana. Po chwili jej mina gwałtownie się zmieniła w oczach pojawiły się łzy a telefon obsuną się z ręki i uderzył o posadzkę rozbijając się na kawałki.
-Lucy co się stało? Lucy! Co się stał?- krzyczał  zdenerwowany Niall
-Zayn-wyszeptała
-Co z nim?- spytał
-On...- dziewczyna mimowolnie zawiesiła głos.- On nie żyje.

__________________________________________________
Przepraszam że z opóźnieniem ale mam 4 blogi zrozumcie. Więc jak wam się podoba rozdział? Trochę poszłam na wspomnienia. No i ta wiadomość. Jak myślicie Lucy poradzi sobie ze śmiercią Zayna? Proszę KOMENTUJCIE i do napisania w piątek. Ruda ;*

sobota, 17 sierpnia 2013

XII

***

4 dni później
-Będę tęskniła- wyszeptała brunetka w ucho Mulata tuląc go od tyłu.
-To tylko miesiąc.- odpowiedział odwracając się.
-Tylko?- spytała zdziwiona- To aż miesiąc- dodała po chwili. Oboje wtuleni w siebie usiedli na kanapę. Mina Lucy nie była zbytnio wesoła.
-Ej co jest?- Przecież nie zostawiam cię na zawsze.- Zayn lekko się zaśmiał i spojrzał w oczy panny Hale.
-Tak wiem ale nie to mnie martwi. Znaczy to też ale...- dziewczyna natychmiast wstała i podeszła do okna.
-Ale? Znaczy, że chodzi o Nialla?- zapytał niepewnie Malik. Dziewczyna nie nie odpowiadając uroniła pojedynczą łzę.
-Z dnia na dzień tracę nadzieję, że się wybudzi- odezwała się po dłuższej przerwie
-Zobaczysz jeszcze wyzdrowieje. Lecz mnie martwi inny fakt.- aby dodać otuchy dla dziewczyny Mulat uścisną ją i pocałował w szyję.
-Tak a jaki?- zapytała zaciekawiona.
-To, że martwisz się tak o niego i przejmujesz częściej niż mną- na te słowa dziewczyna gwałtownie zareagowała.
-Co? To.. Ci tylko tak się zdaje. Przecież się w nim nie zakochałam- odpowiedziała nagle.
-Ale ja nie powiedziałem, że się w nim zakochałaś- chłopak tym razem wziął ją pod włos. Dziewczyna nie wiedziała co odpowiedzieć.-Mam nadzieję, że jak przyjadę nie zastanę cię całującą Nialla bo tego bym nie zniósł ja ciebie nie zdradziłem.- dodał po chwili
-Kocham tylko ciebie- odpowiedziała całując go w policzek.

***

-Zobaczysz kiedyś będziemy razem. Obiecuję- szept rudowłosej rozchodził się po szpitalnej sali. Notorycznie odwiedzała Nialla w szpitalu i przesiadywała u niego całe dnie. Bella ze łzami w oczach głaskała dłoń blondyna. Nagle do sali weszła trójka mężczyzn.
-Co ty tu robisz?- krzykną zdziwiony Louis.
-Ja?- spytała zdziwiona- Ja tylko przyszłam odwiedzić przyjaciela.- wymyśliła na poczekaniu.
-Przyjaciela?- zdziwił się Harry. Na te słowa Thorne gwałtownie wstała z krzesła i chciała jak najszybciej opuścić pomieszczenie jednak za ramię chwycił ją Liam.
-Słuchaj! Słyszałem, że jesteś nienormalna. Jeśli tkniesz Nialla to będziesz miała z nami do czynienia- jego ton zmienił się diametralnie. Brzmiał jakby miał ochotę zabić dziewczynę którą ściskał z całych sił.
-Puść mnie! Kto tu jest chory?- spytała ironicznie.- I nic ci do tego. Ja i Niall jesteśmy razem- powiedziała z uśmiechem na twarzy
-Że co? Słucham?- spytał zdziwiony Harry.
-Tak dobrze słyszałeś. Kochamy się. Nie ujawnialiśmy się ale ale teraz jestem kocham go a on mnie. Żegnam.- po tych słowach z hukiem opuściła salę a chłopcy byli zaszokowani tą nowiną.

***

Chłopak powoli znosił walizki przed dom. Gdy postawił ostatni pakunek przed drzwi lekko objął brunetkę i pocałował ją w skroń.
-Musisz jechać z Amber?- spytała po chwili
-Zrozum po co mam tłuc się pociągami jak mogę pojechać samochodem.-odpowiedział. Po tych słowach pod dom państwa Malików podjechał czarny samochód.
-No witaj Zayn.- powiedziała zadowolona blondynka wychodząc z auta.
-Jak ona mnie denerwuje- Lucy ironicznie szepnęła na ucho chłopaka. Reakcją Mulata był śmiech.
-Z czego się śmiejecie?- zapytała panna Hope podchodząc do paty nastolatków.
-Z niczego. To nasz sprawa.- odpowiedziała opryskliwie Hale.
-A okej.- Amber przez krótką chwilę zmieszała się.- Więc co gotowy?- zwróciła się do chłopaka.
-Jasne możemy jechać.- odpowiedział zadowolony.
-To pakuj się- wskazała na samochód i ruszyła w jego stronę. Na pożegnanie  chłopak namiętnie pocałowała Lucy.
-Pamiętaj wrócę. Obiecuję- wyszeptał i ruszył w stronę auta.

***

Chłopcy chcieli już wychodzić ze szpitala lecz Harry w pewnym momencie staną jak zamurowany.
-Ej Harry idziesz?- zapytał zdziwiony Louis.
-Patrzcie!- powiedział kierując  wzrok na Nialla. Chłopak powoli się wybudzał. Jego palce u rąk lekko drżały. A radość chłopaków przepełniała salę.
-Idź po lekarza- krzykną od razu Louis. Reakcja Liama była natychmiastowa. W sali od razu pojawił się lekarz prowadzący. Po chwili powieki Horana lekko się otworzyły. Chłopak był bardzo osłabiony próbował coś powiedzieć ale mu nie wychodziło. Harry bez zastanowienia zatelefonował do Lucy. Nareszcie była szansa na lepsze jutro.

***

-I jak wam się układa z Lucy?- Wyglądacie na  szczęśliwych-nagle ciszę przerwała Amanda
-Jak w każdym związku są wzloty i upadki ale kochamy się i to jest najważniejsze.- z twarzy chłopaka nie schodził uśmiech.
-Zazdroszczę tej gówniarze. Ma przy sobie takie szczęście.- po tych słowach blondynka spojrzała na Zayna.
-Amber proszę nie zaczynaj- chłopak zdecydowanie nie chciał ciągnąć tego tematu.
-Co ja poradzę, że nadal cię kocham. Czemu zerwaliśmy? Wiem, że mnie kochasz. Było nam ze sobą dobrze. Pamiętasz?-dziewczyna nie dawała za wygraną.- Więc jeśli ja nie mogę cię mieć to nikt nie będzie cię miał. Zayn wybacz mi to co teraz zrobię.
-O czym ty mówisz? Amber?- na twarzy chłopaka pojawiło się zdziwienie. W oczach Hope pojawiły się łzy.
-Amber stój! Samochód! Amber!- Mulat wydzierał się na cały samochód. Lecz to nie podziałało. Blondynka bez zastanowienia wjechała pod pędzącą ciężarówkę zna przeciwka.

***

-Niall?- szepnęła Lucy wbiegając do sali. Blondyn tylko odwrócił głowę a na jego twarzy zagościł uśmiech.
-Lucy!- szepną z trudem
-Cii nic nie mów- odpowiedziała podchodząc bliżej łóżka. Gdy stanęła przy jego krawędzi delikatnie chwyciła rękę Horana i spojrzała w jego niebieskie oczy. Widząc całą sytuację chłopcy postanowili zostawić ich sam na sam.

***

Na miejsce wypadku karetka dojechała w 10 min. Tłum ludzi okrążył cały samochód. Sanitariusze podjęli próbę reanimacji lecz na marne.
-Zgon nastąpił o godzinie 18:27- stwierdził ratownik i odszedł od ciała. Dwójka policjantów zapakowała zwłoki do czarnego worka.
-To musiało być celowe. Ta kobieta jechała na mnie bez mrugnięcia oka. Trąbiłem na nią ale to nie działało. Ona jest  psychiczna.- opowiadał kierowca ciężarówki dla policjanta. W tym momencie blondynka zakuta w kajdanki była prowadzona do radiowozu.
-Aż szkoda, że jej nic się nie stało- dodał po chwili.
____________________________________________________

Przepraszam, że nie na czas ale rozumiecie wakacje. Choć i tak tego nie odczuliście, że rozdział jest z opóźnieniem. Jak wam się podoba? Jest dreszczyk emocji? Mam nadzieję, że tak. Proszę komentujcie to dla mnie ważne a dla was to tylko sekunda. Do napisania we wtorek Ruda ;*

środa, 14 sierpnia 2013

XI

***

Dwa dni później

Lucy była załamana brakiem zmian w sprawie z Nialla. Chciałaby go przytulić, dodać otuchy, zwierzyć mu się. Potrzebowała przyjaciela. Załamał ją też fakt powrót byłej dziewczyny Zayna oraz ich  częstymi spotkaniami. Nie chciała aby Amber odebrała jej to co kocha.

***

-O czym ty mówisz?- spytała zdziwiona Ash.
-O tym że głupiutka Thorn wie co robimy.- odpowiedział zdezorientowany Cody.
-Co za szmata. Ale jak? Skąd?- ta wiadomość zezłościła blondynkę.
-Nie mam pojęcia.
-Wiem co zrobimy.- powiedziała już po chwili zadowolona Benson

***

-Gotowi?- zapytał Harry
-Tak- bruneci odpowiedzieli równocześnie
Loczek z ciężkim oddechem zadzwonił do domostwa państwa Hale. Po chwili rozległ się dźwięk otwierania zamka. Styles lekko się cofną i zacisną pięści. Drzwi się otworzyły a w futrynie stanęła Lucy.
-Posłuchaj zanim zatrzaśniesz przed nami drzwi wysłuchaj nas.- wykrzyczał Liam.

***

Bella właśnie wracała ze szpitala. Dumnym krokiem kierowała się w stronę domu. Nagle poczuła mocny uścisk na przedramieniu. Ktoś pociągną ją pod ścianę i chwycił za szyję. W jej oczach można było zobaczyć przerażenie.
-Posłuchaj szmato! Jeśli jeszcze raz zagrozisz dla Codego. To bądź pewna, że będziesz miała ze mną do czynienia. Gówno mnie obchodzi twój Niall który powoli zdycha w szpitalu. A jeszcze jedno jeśli piśniesz słówko dla tej dziwki Hale o nas twój Nialler nie przeżyje drugiego wypadku.- Słowa jakie wyszeptała blondynka do ucha Thorn przeraziły ją. Po skończonej groźbie Benson puściła rudowłosą a ta opadła na ziemię ciężko oddychając.
-Szmata.- odpowiedziała Ash i oddaliła się od Belli.

***

-Czemu nam to robić?- spytała zezłoszczona Lucy
-Bo chcemy ci pomóc.- wykrzyczał Liam- Mamy dość zastraszania i chcemy się od tego uwolnić.- dodał po chwili.
Hale rozumiała, że ta trójka chłopaków chce jej pomóc. Przepuściła ich w drzwiach i poprowadziła na górę.

***

Po zajściu jakie miało miejsce na drodze do domu Thorn. Rudowłosa wpadła w furię. Przez całą drogę biegła w stronę domu ze łzami w oczach. Po paru minutach wbiegła do pokoju i wyciągnęła drewniane pudełko z którego wysypały się zdjęcia Ash oraz Codego.
-Zniszczę was.- wyszeptała.

***

-A więc słucham?- powiedziała brunetka gdy wszyscy zajęli miejsca.
-Pewnie zaskoczy się widok Liama oraz Louisa- zaczął Harry a dziewczyna szybko przytaknęła.
-Ta sytuacja która zaczęła się kilka miesięcy temu...- loczek zawiesił głos.
-Może inaczej Ash wraz z Codym Simpsonem zaplanowali to wszystko. Zostaliśmy w to wciągnięci wraz z Niallem lecz on wycofał się po pierwszej akcji z imprezą. - chłopak mówił na jednym wydechu.- Oni są nieobliczalni zrobią wszystko aby was rozdzielić. Darzą was chorą miłością.- dokończył po chwili. Na twarz dziewczyny pojawiły się łzy.
-Ash? Przecież była moją przyjaciółką.- wyszlochała
-Nigdy nią nie była i nie będzie- powiedział Styles
-Słuchaj Lucy postanowiliśmy z tym skończyć razem z Liamem i Harrym wpadliśmy na pomysł.- tym razem głos zabrał Louis.
-Słucham?- odpowiedziała brunetka
-Jeśli w pobliżu nie będzie Zayna nic nie będą mogli zrobić. Będą mieli związane ręce.- loczek wytłumaczył wszystko dziewczynie.
-Musisz przekazać to dla Zyna- dodał Liam
Brunetka pokiwała potakująco głową. Była cała roztrzęsiona.  To co usłyszała było dla niej szokiem.

***

Rudowłosa zapakowała odbitki zdjęć do koperty wraz z listem. Po tych czynnościach zaadresowała paczkę i wysłała na wskazany adres. Z uśmiechem na twarzy wróciła do domu.

***

-Dziękuję za wszystko - brunetka uśmiechnęła się lekko do trójki chłopaków.- Harry?- Lucy chwyciła Stylesa za ramię.
-Tak?-zapytał odwracając się
-Możemy pogadać?- zapytała
-Oczywiście- odpowiedział siadając na fotelu.
-Przepraszam cię za wszystko. To ty byłeś prawdziwym przyjacielem. A ja cię oskarżałam i wierzyłam dla Ash. Przepraszam.-Hale zebrała się na odwagę i wydusiła z siebie to co dusiła przez ostatnie dni. Styles nic nie mówiąc wstał i przytulił dziewczynę powodując u niej wzruszenie.
-Lucy teraz muszę iść ale pamiętaj możesz na mnie liczyć.- szepną i opuścił pokój.

***

-Patrz!-Cody rzucił na stół plik zdjęć.
-Co to ma być?- zapytała Ash przeglądając fotografię.
-To od tej Thorn. - odpowiedział
-Kurwa! myślałam, że ją wystraszyłam.-  -powiedziała rzucając zdjęcia na stół które wcześniej przeglądała.
-Co teraz zrobimy?- spytał zmieszany Simpson.
-Na razie damy sobie z nią spokój. Niech myśli że z nami wygrała.- mówiła obojętnie Ash - Matko i ten żałosny list. Już się ciebie boję Thorn- komentowała.
Blondyn nadal milczał a Benson patrzyła na niego pytająco.
-Boisz się?- zapytała po chwili
-Nie no co ty.- odpowiedział momentalnie
-To dobrze. Teraz zajmiemy się Malikiem. Znalazłam kogoś kto go uwiedzie. - zaśmiała się dziewczyna.

***

Lucy nie zastanawiając się weszła do pokoju Zayna zastała go tam wraz z Amber.
-Cześć-powiedziała- Możemy porozmawiać?- zapytała
-Tak jasne.- odpowiedziała z entuzjazmem
-W cztery oczy- tym razem Hale popatrzyła się na pannę Hope.
-A tak gdzie ja mam głowę. Pomogę twojej mamie.-powiedziała i opuściła pomieszczenie.
-Więc co chcesz mi powiedzieć?- zapytał Zayn gdy usłyszał trzask zamykanych drzwi.
-Za wszystkim stoi Ash z Codym Simpsonem.- powiedziała- To oni to ukartowali i wszytko zrobili z zimną krwią.- te słowa wyszeptała z trudem.
-Coo? Ale jak to?- chłopak był zdziwiony tym wszystkim.
-Teraz musisz wyjechać na pewien czas. Jeśli to zrobisz nie będą mieli powodu do rozdzielenia nas.-dodała. Po paru minutach Mailk przemyślał wszystko i zgodził się na wyjazd. Gdy wszystko się wyjaśniło do pokoju wkroczyła Amber. Zastała pakującego się Zayna
-Co robisz?- zapytała
-Wyjeżdżam-odpowiedział krótko.
-To się świetnie składa bo ja też- powiedziała zadowolona Hope. Lucy przemilczała to. Wiedziała że wyjada razem w końcu jechali do tego samego miast.
-To świetnie pakuj się jutro jedziemy - odpowiedział
Dziewczyna jedynie się uśmiechnęła i wyszła z pokoju. Następnie wyciągnęła telefon i napisała sms'a
"Nagła zmiana planów"
_________________________________________________
Przepraszam  że dopiero teraz ale była na wakcjach. Mam nadzieję że rozdział się podoba. I co o nim sadzicie? Czy wszystko skończy się dobrze. KOMENTUJCIE. I do napisania w piątek Ruda ;*

niedziela, 4 sierpnia 2013

X

***

-Co ty tu robisz?- spytał zdziwiony Zayn
-Kochanie? Nie cieszysz się z mojego powrotu?- powiedziała z lekkim uśmiechem na twarzy.
-Nie, cieszę się. Na prawdę wróciłaś?- Mulat podszedł do blondynki i utulił ją swoimi ramionami.

***

Brunetka siedziała przy łóżku Nialla i prowadziła monolog.
-Nialler proszę obudź się ja już z tego nic nie rozumiem. Dziwnę zachowanie Belli,  Ashly o Harrym nie wspomnę. Powiedz mi prawdę jaką chciałeś mi wyznać.- po tych słowach uroniła małą łzę i pocałowała chłopaka w policzek. Po paru minutach opuściła salę i skierowała się w stronę domostwa Malików.

***

Za murów szkoły powolnym krokiem zbliżał się nowy przewodniczący szkoły Cody Simpson. Gdy oparł się o ceglaną ścianę na jego ustach zagościł uśmiech. Gwałtownym ruchem wyciągną z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę. Po paru minutach mógł delektować się szarym dymem. Nagle jego telefon zawibrował. Chłopak szybko odczytał  wiadomość.

From Unknow
Masz robotę! Jazda do szopy!

***

-Co zamierzasz zrobić?- zapytał zdziwiony Louis
-Pozostaje nam tylko jedno! Musimy przeciwstawić się dla Ash i jej chłoptasia.- zakomunikował odważnie Liam
-Jak to sobie wyobrażasz? Oni nas zniszczą!- powiedział zastraszony Harry.
-Wiem co zrobimy!- wykrzyczał Tomlinson - Jeśli nie będzie Zayna w mieście Ashley odpuści -mówił zadowolony Lou.
-Tak to dobry pomysł. Musimy tak zrobić.- wykrzyczał Harry

***

-Dzień Dobry- brunetka z uśmiechem przywitała się z mamą Zayna.
-Witaj Lucy- powiedziała uśmiechnięta kobieta- Wejdź Zayn jest na górze.
Hale pewnie weszła na schody a po chwili pociągnęła klamkę i otworzyła drzwi. Widok jaki zastała panna Lucy lekko ją zaszokował.

***

-Wiem, że tu jesteś wyłaź- krzykną zadowolony Cody. Po chwili zza rogu wyszła rozpromieniona dziewczyna.
-Witaj Simpson.- powiedziała
-Po co mam iść do szopy nie możemy tu porozmawiać- zapytał chłopak strzepując papierosa.
-Musisz zająć się tą Thorne.- zakomunikowała i odeszła.
Gdy kobieta zniknęła za rogiem blondyn przydeptał niedopałka i ruszył w kierunku Belli.

***

Mulat momentalnie odsuną się od długowłosej blondynki i podszedł do Lucy całując ją w policzek.
-Witaj kochanie- wyszeptał
-Cześć- odpowiedziała nie spuszczając wzroku z dziewczyny.
-Co tutaj robisz?- zapytał zdziwiony chłopak
-To już nie mogę odwiedzić mojego chłopaka?- spytał zaplatając ręce na jego szyki.-Nie przedstawisz nas?- spytała po chwili
-A tak Lucy to jest...-Mulat nie zdążył dokończyć ponieważ  głos zabrała mu długowłosa blond dziewczyna wstając.
-Amber. Amber Hope.Byłam kiedyś dziewczyną Zayna - zakomunikowała
Ta wiadomość zaszokowała panną Hale jedynie co zrobiła to przełknęła ciężko ślinę.

***

Blondyn niepewnie podszedł do rudowłosej.
-Cześć- wyszeptał po chwili gdy pozwalała mu na to odległość.
Dziewczyna momentalnie oderwała się od książki i skierowała swój wzrok na Cody'ego.
-Czego chcesz?- powiedziała opryskliwie
-No wiesz jestem nowym przewodniczącym...-zaczą
-Daruj sobie takie teksty! Wiem co kombinujesz.- przerwała mu Thorne.
-Jak to wiesz co kombinuje?- zapytał zdziwiony
-Myślisz, że nie wiem o sfałszowanych wynikach głosowania i tej imprezie.- powiedziała z pogardą.
-Co ale jak to? Skąd wiesz?- chłopak nagle się zmieszał.
-Mam swoje źródła! I teraz radzę abyś mnie posłuchał! Jeśli jeszcze raz tkniesz Nialla nie ręczę za siebie. Rozumiesz?!- wykrzyczała podchodząc do niego bliżej. Chłopak jedynie pokiwał głową.

***

-Cześć. Lucy. Lucy Hale. Obecna dziewczyna Zayna.- odpowiedziała ironicznie
-Yyy tak to może usiądziemy?- zaproponował Mulat widząc napięcie pomiędzy dziewczynami.
-Nie Zaynuś ja będę uciekać- powiedziała Amber całując chłopaka w policzek. Po chwili opuściła pokój.
-Zaynuś? Co za tupet!- oburzyła się Hale.
-Ktoś tu jest zazdrosny?- odpowiedział uśmiechnięty chłopak.
-Zazdrosny? Dobry żart. Czego ona chciała?- z ciekawością dopytywała brunetka.
-Chciała się przywitać. Przyjechała w interesach. Ale dość o Amber.- odpowiedział Zayn przybliżając się do Lucy. Po chwili utknęli w namiętnym pocałunku.

***

Ashley siedziała na miękkim tapczanie oglądając film. Nagle po pokoju rozległ się dźwięk sms'a. Blondynka szybko odczytała wiadomość.

From Pracownik.
Ziarno zasiane. Teraz czekamy na plony!

Po kilkunastu sekundach na jej twarzy zagościł uśmiech.

***

-Ale jak to powiemy dla Zayna i Lucy. Przecież oni mnie nienawidzą.- dopytywał Harry.
-Musi nas wysłuchać. Tu chodzi o jej życie, szczęście i spokój.- oburzył się Liam.
-Zrobimy to we trójkę.- dodał po chwili Louis.
-Miejmy nadzieję, że się uda.- odpowiedział zrezygnowany Harry.

***

S: Role się odwróciły!
Benson: Co masz na myśli?
S: Wszystko się wali. Ktoś nas chyba rozgryzł.
Benson: Co ty wygadujesz?
S: To nie jest rozmowa na telefon. Jak się spotkamy to ci wszystko wytłumaczę.
Benson: Mam nadzieję. A i ziarno zasiane.
S: Choć jedna dobra wiadomość.

_____________________________________________________
Przepraszam, że nie na czas ale była na wakacjach. Więc X rozdział za nami. Trochę coś się wyjaśniło. Rekompensatą  dodania rozdziału nie w terminie w rozdziale XI wyjaśni się kim jest S jeśli nie domyśliliście się już teraz. Komentujcie to dla mnie ważne. Chcę wiedzieć ile osób czyta to opowiadanie. A i jeszcze jedno rozdziały będą dodawane dwa razy w tygodniu chcę je skończyć przed  rokiem szkolnym ponieważ gdy zacznie się szkoła nie będę miała na niego czasu. I ostatnia informacja we wtorek czyli 6 wyjadę do Torunia więc rozdział może pojawić się z samego rana albo dopiero za tydzień 13. Więc mam nadzieję że doczekacie.

piątek, 26 lipca 2013

IX


***

Kilka dni później 

Te kilka dni zbliżyły do siebie Zayna i Lucy. Oboje postanowili, że nic i nikt ich nie rozdzieli. Lecz dziewczyna nie była w pełni szczęśliwa. Jej najlepszy przyjaciel był w śpiączce farmakologicznej i ostatnie dni nie wskazywały nic dobrego. Również przez te ostatnie dni nastolatka zakolegowała się z Bellą z sąsiedztwa. Nawiązały wspólny kontakt i świetnie się bawiły. Panna Hale siedziała na łóżku wtulona w Mulata. W końcu mogła poczuć się szczęśliwa od dłuższego czasu.
-Nie daje mi spokoju ostatnia rozmowa z Niallem.- Powiedziała nagle dziewczyna
-Nie przejmuj się na razie mamy spokój. Nikt się nie odzywa. To przeszłość.-Uspokajał chłopak tuląc ją mocno do swojego ramienia.
-Obyś miał rację- po tych słowach w pokoju rozszedł się dźwięk sms'a. Brunetka leniwie wyciągnęła telefon z kieszeni i odczytała wiadomość.

From Unknow
Spokój? Przeszłość? To dopiero początek. Przyjaciele i wrogowie miej na nich oko. 

Lucy natychmiast wręczyła telefon dla Zayna a sama zaczęła szlochać.

***

Żółta taksówka podjechała pod hotel. Z auta wysiadła szczupła kobieta i od razu skierowała się do recepcji. Pracownica uprzejmie wskazała już wcześniej zarezerwowany pokój i wręczyła klucze.

***

-Wiecie, co macie robi?- Spytała się groźnie Benson. Wszyscy pokiwali głową.
-W taki razie jazda!- Wykrzyknęła i wskazała palcem drzwi. Z drewnianej szopy po kolei wyszedł Louis, Harry oraz Liam. Gdy pomieszczenie było już puste blondynka zadziornie uśmiechnęła się do chłopaka siedzącego pod oknem. Powoli podeszła w jego stronę. Usiadła na niego okrakiem i pocałowała namiętnie.

***

Po galerii handlowej spacerowały dwie dziewczyny.
-Hej, co się dzieje.-Spytała zmartwiona Bella
-Nic po prostu martwię się- odparła pod nosem brunetka
-Wiem, że Niall jest w ciężkim stanie, ale wyjdzie z tego.- Rudowłosa położyła ramię na Lucy i uśmiechnęła się delikatnie.
-Dziękuję- powiedziała przez łzy dziewczyna
-O. Przepraszam- Panna Thorne wyciągnęła z torebki telefon i odczytała wiadomość.- Przepraszam muszę iść- nie dając nic powiedzieć Lucy oddalała się od niego coraz szybciej.

***

-Ale wiesz, że i tak wolę Zayna od ciebie- powiedziała blondynka leżąc nago na mężczyźnie.
-Wiem, to jest tylko bonus naszej współpracy. Ja też wolę moją Lucy od ciebie.- Odpowiedział delikatnie błądząc po plecach dziewczyny.

***

-Co teraz zrobimy?- Spytał drżącym głosem Harry.
-Nie wiem, nie mam pojęcia- Tomlinson spuścił głowę w dół był na skraju załamania.
-Ja nie chcę tego robi- loczek od dawna był przeciwny temu wszystkiemu
-Ja też nie. I teraz żałuję. Prze ze mnie Niall był wyśmiewany. To wszystko moja wina.- Mówił przez łzy Louis.
-Ej chłopaki chyba mam pomysł- odezwał się z lekkim uśmiechem Liam wstając z krzesła.

***

Multa leżał na łóżku powoli zasypiając. Nie wiedział, co myśleć o porannym smsie. Układał w głowie teorie dotyczące całej historii. "Przyjaciele? Ashley? Harry? Czy oni mogli dokonać takiego czynu? Fakt Harry zachowywał się ostatnio dziwnie. Kłamał, co do imprezy. Ale Ash? Nie to niemożliwe zawsze jest przy nas, kiedy coś się dzieje. Właśnie! Nie nic z tego nie rozumiem."- Pomyślał zmartwiony Zayn.

***

Po dziwnym zdarzeniu w centrum Lucy postanowiła odwiedzić swojego przyjaciela. Powoli przemierzała szpitalne korytarze. Gdy pojawiła się już przy sali blondyna drzwi nagle się otworzyły a z pokoju wyszła zapłakana Bella.
-Co ty tu robisz?- Spytała zdziwiona Hale
-Ja? Nic...Tylko chciałam odwiedzić Nialla. -Powiedziała niepewnie dziewczyna
-Przecież w ogóle go nie znasz.- Dopytywała nadal Lucy.
-Yyy wiesz muszę już iść- Panna Thorne sprytnie wyminęła brunetkę z zniknęła za rogiem. Hale przez kilka minut stała osłupiała na korytarzu, po czym weszła do środka.

***

Tajemnicza blondynka opuściła hotelowy pokój i skierowała się na postój taksówek. Po paru minutach była już w drodze. Po niedługiej podróży wyszła z auta płacąc dla taksówkarza. Stanęła przed domem otoczonym przez kwiaty i lekko się uśmiechnęła.
-Nic się nie zmieniło- powiedziała sama do siebie i powoli ruszyła po brukowanych płytkach chodnikowych. Gdy stanęła przed dużymi drewnianymi drzwiami wzięła głęboki oddech i nacisnęła dzwonek. Nie czekała zbyt długo. Drzwi otworzyła kobieta, która na jej widok uśmiechnęła się od ucha do ucha.
-Witaj. Czy jest?..- Zadowolona brunetka nie dała dokończyć tajemniczej dziewczynie łapiąc ją za rękę i ciągnąć do domu.
-Tak jest. Na górze.- Powiedziała starsza kobieta, która przed chwilą przestała ściskać gościa. Bez żadnych słów kobieta skierowała się na schody i powoli przemierzała stopnie. Po chwili stanęła przed szklanymi drzwiami i nacisnęła niepewnie klamkę. Kiedy drzwi otworzyły się całkowicie w jej pojawiły się iskierki?
-Mam mówiłem, że nie jestem głodny- powiedział chłopak nie odwracając się.
-Witaj Zayn. Tęskniłeś?- Wyszeptała do Mulata, który gwałtownie odwrócił się w jej stronę. Na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie a blondynka wchodząc do pokoju zamknęła za sobą drzwi.

_______________________________________________________________
Kolejny rozdział za nami. Trochę się to zagmatwało. Liczę choć na 3 komentarze bo pod każdym rozdziałem są przeważnie 2. Życzę miłego czytania do napisania za tydzień.

A jeszcze jedno teraz już chyba się domyśliliście kim jest B. 

piątek, 19 lipca 2013

VIII

***

-Przepraszam pani, do kogo?- Zapytała pielęgniarka wychodząca z gabinetu.
-Ja?- Odpowiedziała zdziwiona Lucy.- A tak Nialla Horana- odparła po chwili.
-Drugie piętro. Sala operacyjna.- Kobieta wskazała na schody i wróciła do poprzedniego zajęcia. Dziewczyna biegła, co sił w nogach. Jej oczy były całe zeszklone. Była świadkiem poważnego wypadku jej własnego przyjaciela. Po chwili brunetka stała pod drzwiami przyglądając się na nie z uwagą. Gdy zrozumiała, że wejście tam jest niemożliwe zajęła jedno z krzeseł stojących w rządku. Powoli oparła się o zimne oparcie a słone łzy spłynęły po jej policzku.
-Niall jesteś silny. Wierzę w ciebie.- Wyszeptała i wyciągnęła telefon.

***

B: Co ty wyprawiasz? Umawialiśmy się, że nikt nie zginie.
S: I nikt nie zginą! Wymiękasz?
B: Oczywiście, że nie, ale uważajmy nie chcę iść do więzienia.

***

-Słucham?- Zapytała z powagą blondynka. - Lucy? Spokojnie. Zaraz będę.- Ash idealnie zgrywała dobrą przyjaciółkę. Gdy odłożyła telefon na szafkę uśmiechnęła się szeroko i wyszła trzaskając drzwiami.

***

Zayn od popołudnia próbował dodzwonić się do Harrego. Jego telefon jednak milczał. Zdanie, które wypowiedział kilka godzin wcześniej nie dawały spokoju Mulatowi. Powoli wszystko układało się w jedną całość. Lecz Malik musiał poznać całą prawdę. Po chwili chwycił telefon i po wybraniu numeru nacisną zieloną słuchawkę. Po kilku sygnałach usłyszał zapłakany głos.
-Co się stało?- Zapytał.- Zaraz będę!- Po tych słowach chwycił bluzę i wybiegł z domu.

***

Nagle drzwi bloku operacyjnego otworzyły się a za zakrętu wyszedł lekarza.
-Doktorze, co z nim?- Spytała brunetka wstając z krzesła.
-Nie mam dobrych wiadomości- jego mina była poważna. Dziewczyna  była gotowa na  najgorsze.- Jego stan jest ciężki na razie jest w śpiączce farmakologicznej i nie wiemy, kiedy się wybudzi.- Mężczyzna uważnie tłumaczył, co dzieje się z potrąconym chłopakiem. Panna Hale jedynie stała wpatrzona w podłogę a łzy płynęły coraz mocniej. Gdy lekarz oddalił się od Lucy na horyzoncie pojawiła się Ashley.
-Kochanie tak mi przykro- powiedziała przytulając brunetkę. Chwilę później podeszli do szklanej szyby gdzie uważnie obserwowali stan chłopaka.

***

-Stary słyszałeś?- Zdyszany Liam wbiegł do szopy i szybko wręczył telefon dla przyjaciela.
-O kurwa!- To jedynie słowa, jakie udało się wykrztusić Lou.
-Nie wiem jak ty, ale ja z tym kończę. Nie chcę skończyć jak Niall.- Oświadczył przestraszony Payne. 
-Jeśli teraz się wycofasz spotka cię los Horana.- Brunet poklepał roztrzęsionego chłopaka po ramieniu.
-To, co teraz zrobimy?- Głowa, Liama uniosła się ku górze.
-Nie wiem stary. Nie wiem.- To ostatnie słowa, jakie chciał usłyszeć zdesperowany mężczyzna.

***

-Co z nim?- Spytał Zayn podchodząc do dziewczyn.
-Jego stan jest stabilny, ale ciężki.- Odpowiedziała brunetka nie spuszczając wzroku z przyjaciela.
-Tak. Ta ciężarówka jechała z ogromną prędkością.- Wtrąciła się panna Benson. Nagle oczy Lucy skierowały się na przyjaciółkę.
-A ty skąd wiesz, że potrąciła go ciężarówka?- Spytała z podejrzeniem.- Przecież nie mówiła ci tego.- Dodała po chwili.
-A, bo, ja wiesz....Muszę już iść.- Blondynka szybko wyminęła Zyna i skierowała się do wyjścia.
-Ash poczekaj! Wytłumacz mi to!- Krzyki brunetki szły na marne.

***

-Samolot lecący z Los Angeles do Londynu właśnie wylądował. Pasażerowie proszeni są po odbiór bagażu.- Głos speakerki rozszedł się po całym lotnisku. Kobieta ruszyła w stronę taśmy bagażowej i zabrała ciemną niewielką walizkę. Stukot obcasów rozlegał się po całym hangarze. Gdy kobieta przekroczyła drzwi wychodząc przy tym na parking, wsiadła do taksówki i odjechała zostawiając za sobą czarny dym.

***

-Zayn ja tego nie rozumiem.- Powiedziała szlochając brunetka.
-Harry mówił, że jesteśmy w niebezpieczeństwie - Mulat podszedł do dziewczyny i przytulił ją.
-Niall przed wypadkiem wyznał mi, że ktoś chciał abyśmy się rozstali. A te zajście na imprezie z przed miesiąca było celowe.- Hale oderwała się od chłopaka i spojrzała mu prosto w oczy.
-Mówiłem, ze cię nigdy nie zdradziłem- powiedział uśmiechnięty chłopak
-Przepraszam- brunetka natychmiast wtuliła się w ramiona Zayn gdzie zaznała chwilowe ukojenie.

_________________________________________________________

Przepraszam, że dodaję dopiero teraz, ale miała popsuty komputer. Rozdział jest taki nijaki i krótki zbytnio mi się nie podoba lecz nie miała dużo czasu na jego pianie. Ale to mała różnica, bo blog nie cieszy się duża popularnością. Cóż, co mi pozostało poza powitaniem was w II sezonie.  Mam nadzieję, że emocje będą na porządku dziennym. Komentujcie zadawajcie pytania.

piątek, 5 lipca 2013

VII

***
Kilka dni później 

Niall całymi dniami zastanawiał się czy powiedzieć prawdę dla Lucy. S i B byli nieobliczalni bał się o swoją siostrę lecz postanowił nieokazywać słabości.
-Tak zrobię to! Słyszysz? Zrobię, powiem prawdę a wtedy to ty będziecie skończeni.- chłopak wstał z łóżka i krzyczał na cały pokój. Miał dość życia w strachu. Nagle jego telefon zawibrował. Blondyn podszedł do szafki nocnej i odczytał wiadomość.


Fromm Unknow
Nie bądź tego taki pewien!

Horan z trudem przełkną ślinę i rozejrzał się po pokoju.

***

-Tak słucham?-powiedział Harry otwierając drzwi.
-Pan Harry Styles?-chłopak jedynie kiwną głową.-List do pana.- mężczyzna wyją ze swojej torby białą kopertę i opuścił posesję. Loczek ze zdziwieniem w oczach przyglądał się kopercie i po paru minutach postanowił ją otworzyć.

Harry Styles!
W związku z pana nieobecnością w szkole, przesyłam list z informacją o zwolnieniu pana ze stanowiska przewodniczącego szkoły z powodu ostatnich wydarzeń. Dotarły do nas pewne dowody obciążające Pana. Zapraszam w najbliższym czasie ucznia do wykonania odpowiednich formalności. 

Z poważniem 

Dyrektor szkoły.


Chłopak niemogł uwierzy własnym oczom. Lekko obsuną się na podłogę i zaczął płakać.

***

Lucy obudziły hałasy odbiegające za okna. Z grymasem na twarzy podeszła do szklanej szyby i zobaczyła białą ciężarówkę. Małżeństwo wraz z córką wprowadzało się do domu państwa Forest. Brunetka lekko się uśmiechnęła , rozciągnęła swoje kości o zaczęła się wybierać.

***

Przez ostatnie kilka dni Zayn nie wychodził z pokoju. Był kompletnie załamany. Nie miał chęci do życia. Nagle do jego pokoju wszedł Harry.

***

Ashley od rana spędzała czas na komputerze. W dokumencie tekstowym kopiowała imię i nazwisko jedynego z uczniów szkoły. Gdy wydrukowała spory plik kartek sięgnęła po nie i uśmiechnęła się tryumfalnie.

***

-Czego tu szukasz? już i tak spieprzyłeś mi życie.- powiedziął oschle Zayn.
-Stary przepraszam. Nie chciałem tego byłem zastraszany. Tak na prawdę nie znasz całej prawdy.- chłopak powoli zmierzał do Zayna.
-To może mnie oświecisz-powiedział obojętnie Mulat.
-Posłuchaj, ty i Lucy jesteście w niebezpieczeństwie-nagle telefon Stylesa zadzwonił- Przepraszam- mówiąc to wyciągną z kieszeni komórkę i odczytał wiadomość.

Fromm Unknow
Nie tylko oni są w niebezpieczeństwie. Stul pysk!.

Chłopak momentalnie zbladł.
-Posłuchaj muszę lecieć, przepraszam- zielonooki momentalnie wybiegł z pokoju. 

***

Dwa dni później

Na lekcji chemii panował lekki chaos. Brak nauczyciela powodował nieokiełznane rozmowy.
-Dzień dobry klaso- nagle pod tablicą stanęła Pani Broke. W sali zapanowała idealna cisza.- Przywitajcie nową koleżankę Belle Thorn.- kobieta wskazała na nieśmiałą dziewczynę.- Bello zajmij miejsce obok Lucy.- dokończyła Pani Broke. Rudowłosa niepewnie zmierzała do ławki.
-Hej jestem Lucy- przywitała się brunetka
-Cześć Bella- dziewczyny uścisnęły sobie dłoń 
-Uwaga przechodzimy do lekcji-oznajmiła nauczycielka

***

Na przerwie Harry udał się do gabinetu dyrektora aby załatwić wszelki formalności.
-Dzień dobry-powiedział niepewnie
-O witam Pana- dyrektor wstał i wskazał miejsce aby chłopak mógł uścisną. Styles podpisał odpowiednie dokumenty i przyznał się do czynu jakie miało miejsce na stołówce tydzień temu.
-Kto będzie moim następca?- spytał niepewnie
-Dziś rano było głosowanie całego samorządu. Pana zastępcą będzie Cody Simpson- oznajmił i odprowadził ucznia do wyjścia.

***

Lucy powoli zbliżała się do domu rozmawiając z panną Thorn. Nagle podszedł do nich Niall. Zszokował go widok nowej dziewczyny. 
-yy...cześć Lucy możemy pogadać.- blondyn niespuszczany wzroku z rudowłosej.
-Tak jasne do zobaczenia Bella- powiedziała i ruszyła w stronę domu a za nią zmierzał Horan.
-Skąd ją znasz?- zapytał 
-Chodzi ze mną na chemię. Kilka dni temu wprowadziła się obok.-oznajmiła dziewczyna.
-Dobra nieważne muszę ci coś wyznać obiecaj mi, ze wysłuchasz mnie do końca.- powiedział wyraźnie
-Obiecuję- powtórzyła brunetka
-Wasze rozstanie  z Zaynem było celowe. Tak naprawdę ta dziewczyna była podstawiona a chłopak kompletnie pijany. Ktoś próbuje was rozdzielić nie ufaj nikomu nawet przyjaciołom.- dźwięk dzwonka rozszedł się po pokoju. Niall szybko odczytał wiadomość.

Fromm Unknow
Stul pysk Horan! Twoja siostrzyczka jest na celowniku.

-Niall ale kto chce nas rozdzielić? O czym ty mówisz? - dopytywała Lucy.
-Przepraszam ale muszę już iść.-chłopak wybiegł z pokoju a panna Hale razem za nim.
-Niall wytłumacz mi to!- krzyczała.  Lecz chłopak nie zwracał uwagi. Wybiegł na ulicę. Nagle ujrzał nadjeżdżająca ciężarówkę. Pisk opon, głośny klakson.
-Niall- wyszeptała ze łzami w oczach brunetka. 

_______________________________________________________
Tym oto rozdziałem zakończyliśmy sezon I. Jak wam się podobał? Czy jesteście zaszokowani bądź rozczarowani wydarzeniami lub zachowanie bohaterów? Jaka jest wasza reakcja no nowych bohaterów? Czy domyślacie się kim jest S i B? Na te pytania odpowiadajcie w komentarzu. Jestem bardzo ciekawa co myślicie o moim opowiadaniu jest warte czytania? Czy to kolejna wydumana historyjka niemająca sensu. Zapraszam do zakładki "Bohaterowie" gdzie pojawili się nowi bohaterowie. Zadawajcie również pytania bohaterom. W tym tygodniu pojawi się również zapowiedź II sezon. Serdecznie ZAPRASZAM!!! I proszę KOMENTUJCIE dla was to nic a ja będę szczęśliwa.